Bywając na koncertach, różnego typu, bardzo często spotykamy się z sytuacją, kiedy to kilka osób wyrywa się z oklaskami pomiędzy częściami utworu klasycznego lub też nie klaszcze, gdy jest to wskazane. Zdarzenia połączone są z poczuciem zakłopotania i irytacji..

Dezorientacja w temacie aplauzu nie jest najstraszniejszą rzeczą na świecie i z pewnością z oklaskami, czy też bez, koncert dobrego muzyka, orkiestry czy zespołu i tak przyniesie nam wiele radości. Jednak koncertowe savoir vivre nie są aż tak skomplikowaną i zawiła kwestią, by nie móc ich przyswoić. Każdy, kto posiada braki w temacie może je uzupełnić w 5 minut, wystarczy chcieć!

Co dzięki temu zyskamy?
Przede wszystkim wpłyniemy na dobry humor naszych koncertowych sąsiadów i artystów.
Oklaski w połowie, bądź ćwierci dzieła muzycznego nie tylko dekoncentrują muzyków, ale też wybijają słuchaczy z atmosfery, która została już stworzona.
Ponad to, patrząc bardziej holistycznie, staniemy się publicznością bardziej świadomą tego, co dzieje się na scenie.

Krótka instrukcja samopomocowa 😉
W przypadku utworów pochodzących z gatunku muzyki klasycznej/poważnej zasada jest jedna:

klaszczemy tylko na końcu utworu, nie klaszczemy natomiast w przerwach pomiędzy poszczególnymi częściami kompozycji.
Jak więc zorientować się kiedy jest finał a kiedy to tylko koniec części?
Najlepiej spojrzeć w program koncertu, gdzie zazwyczaj wszystkie utwory są opisane wraz ze szczegółowym opisem części. Nazwy części pochodzą z języka włoskiego i wskazują na jej tempo oraz charakter.
Kilka przykładów:
Allegro – Szybko
Andante – Wolno
Amoroso – Tkliwie, z uczuciem
Brillante – Błyskotliwie
Większość utworów, które słyszymy w czasie koncertów symfonicznych posiada 3 bądź 4 części. Części występujące po sobie są zazwyczaj skontrastowane pod względem tempa i charakteru.
Pomiędzy częściami następuje kilka sekund przerwy (to jest właśnie ten moment w którym można się pomylić 😉 ), choć zdarza się, że części są ze sobą połączone. W opcji nr 2 ryzyko „niechcianych” braw maleje…choć .. 🙂
Co zrobić jeśli organizatorzy nie dostarczyli programu?
Obserwujemy dyrygenta. Jeśli dowodzący orkiestrą opuści ręce i odwróci się przodem do publiczności, to jest to znak, że można klaskać, dowoli!

A jak to bywa w czasie koncertów jazzowych?
Koncerty jazzowe kierują się swoimi prawami. W tym wypadku oklaski należą się po każdej solówce czyli popisie danego muzyka w zespole – jeśli nam się podobało  – oraz po zakończeniu utworu.

Powodzenia!!!